
Opis
Jesse spedzila ostatnie kilka lat ukrywajac sie przed soba i przed wszystkimi wokol, ale to sie zmienia, gdy brat blizniak jej szefa wraca do miasta. Jej mysli nieodpowiednie dla pracy nagle staja sie nieodpowiednie dla wszedzie, gdy obaj mezczyzni zwracaja na nia swoja diabelsko niegrzeczna uwage. Rzucona w ich ramiona przez okolicznosci, ktore byly calkowicie poza jej kontrola, Jesse stopniowo staje sie osoba, jaka zawsze chciala byc, ale czy to potrwa? Czy bedzie w stanie przezwyciezyc swoje obawy przed zranieniem i zaryzykowac z dwoma przystojnymi mezczyznami, ktorzy zrobia absolutnie wszystko, aby ja miec?
Rozdział 1
Dec 23, 2025
Jesse pomyślał po raz n-ty, że można by rzucić kwartałem w takie pośladki, podczas gdy potajemnie obserwował CEO firmy przez okno sali konferencyjnej.
Zrzucił marynarkę, gdy rozpoczęło się spotkanie. Dzięki temu miała idealny widok, gdy pochylił się, aby wskazać różne plany budynków rozłożone na stole w sali konferencyjnej. Jego spodnie ściśle przylegały tak, jak jej się podobało.
Nigdy nie starała się tak bardzo skupić na pracy, ale Devon miał ładne pośladki i mocne uda,
potężne przedramiona i garnitur, który pasował idealnie; to były niektóre z sekretnych przyjemności Jesse. Dodatkowo, miał nieco ponury nastrój, rzadki, ale zabójczy uśmiech i głos, który pociągał za szwy jej majtek. Wszystko to było splecione z błyskotliwym pazurkiem świetlistych niebieskich oczu, ciemnobrązowych włosów i tak intensywną obecnością, którą można poczuć, gdy wchodził do pokoju.
Energia wielkiego penisa, jak żartowała jej rozwiązła przyjaciółka Lou,
z namową unoszącej się brwi.
Jesse była wdzięczna, ale jednocześnie lekko rozczarowana, że jej tymczasowy kontrakt jako sekretarki kończył się. Cieszyła się pracą dla niego. Był genialnym szefem, pracowitym, zaangażowanym bez nadmiernego kontrolowania i zdecydowanym w tym, co robił. Sposób, w jaki mówił, przyciągał ludzi i sprawiał, że czuli się słuchani. Nie miał też nic przeciwko okazjonalnemu "happy hour" w pracy w piątek, zwłaszcza po intensywnym tygodniu.
Po prostu nie potrafiła sobie radzić z...
nie miała już nieodpowiednich myśli.
Czuła się straszną pracownicą za każdym razem
Jednak to naprawdę nie była jej wina, pomyślała Jesse z marszczeniem, spinając strony, które sortowała, z dość agresywnym trzaskiem.
Jeśli nie chciał, żeby ludzie myśleli o nim takie diabelskie myśli, nie powinien - nie powinien - Jesse zastanawiała się nad odpowiednim powodem. Cóż! Nie powinien nosić tak ciasnych spodni, postanowiła stanowczo, z kolejnym agresywnym
szybki zdjęcie jej zszywacza.
"Dzień dobry, Jesse."
Jesse wystraszył się i stracił chwyt na zszywaczu.
"Pan Monroe!" Jesse westchnęła, jej policzki zarumieniły się.
"Złapałem cię w złym momencie?" Devon zapytał, zmieszany, marszcząc brwi.
"Nie! Nie, po prostu miałam - na myśli coś innego." Nie mogąc spojrzeć mu w oczy, Jesse skupiła się na grzbiecie jego nosa i przetarła gardło. "Czy mogę w czymś pomóc?"
Było...
krótką chwilę przerwy, zanim odpowiedział.
"Oczekuję, że mój brat przybędzie w ciągu kilku minut. Czy mogłabyś go zaprowadzić do mojego biura, gdy tu dotrze?"
"Oczywiście! Bez wątpienia. Czy chciałbyś, żebym przyniosła ci kawę, panie?"
"Tak, dwie filiżanki i zrób je takie same." Odchodził, ale zatrzymał się na chwilę. Ich oczy wreszcie się spotkały. "Ile razy prosiłem cię, żebyś mówiła do mnie moim imieniem? Albo przynajmniej Dev?"
"Przynajmniej jeszcze raz", odpowiedziała jak zwykle,
Jej wargi skrzywiły się w lekki uśmiech.
Ale prawdopodobnie nie w tej życiowej erze, pomyślała, kiedy on zaśmiał się i odszedł z lekkim potrząśnięciem głowy.
Wiedziała, że tylko w prywatności swojego umysłu nazywała go jego imieniem.
Myśl o nazywaniu go Devonem wywoływała różne niegrzeczne myśli.
Diabelskie myśli.
"Aha, i Jesse" - zawołał Dev zza drzwi swojego biura - "Proszę nie zapomnij przynieść talerza tych ciastek, które robisz.
Jestem pewien, że mój brat będzie chciał coś przekąsić przed lunchem.
"Upewniam się, że przyniosę mu coś," potwierdziła.
Jesse westchnęła z ulgą, a jej ramię lekko opadło, gdy jego drzwi się zamknęły za nim. Coś w tym mężczyźnie ją nakręcało za każdym razem, gdy zbliżał się do niej. Powodowało to, że jej ręce drżały i dłonie się pociły. Nigdy też nie potrafiła spojrzeć mu w oczy. Przenikały ją prosto do duszy. Tak było od jakiegoś czasu.
od kiedy wszedła do jego biura, aby przedstawić się jako jego tymczasowa sekretarka.
Kurwa, za pierwszym razem, gdy ich spojrzenia się spotkały i jego dłoń przesunęła się po jej w szybkim uścisku dłoni, Jesse myślał, że dostanie zawału serca.
Jej niezdolność do odrzucenia tych uczuć frustruje ją.
Zdecydowanie wpisuje się to w minusy pracy w jego firmie.
Ona jest profesjonalistką.
Zawsze.
To jest dla niej powód do dumy i dlatego jest tak popularna.
nie tylko z agencjami, z którymi współpracowała w ramach swoich tymczasowych stanowisk, ale również z poprzednimi firmami, dla których pracowała. Firmy, które w osiemdziesięciu procentach przypadków oferowały jej stałe stanowisko, ponieważ Jesse miała sposób na płynne wkomponowanie się. Na znalezienie swojego miejsca i stanie się niezastąpioną.
A tutaj jeden mężczyzna sprawił, że była zdenerwowana jak nastolatka zamawiająca piwo po raz pierwszy.
Zbierz się, dziewczyno, Jesse pomyślała do siebie ponownie, jej nowy
osobiste motto z pewnością.
Z zdecydowanym potrząśnięciem głowy, Jesse zmusiła się do skoncentrowania na swoich zadaniach na dziś.
Szybko przepracowała dokumenty, które sortowała, zanim przeszła do odpowiadania na emaile i organizowania licznych spotkań między różnymi działami a klientami.
Potrzask krzesła, gdy ktoś zatrzymał się obok niej, wybudził ją ze stanu zatracenia w pracy.
"Dziewczyno, wydaje mi się, że umarłem, a ten człowiek tam został wysłany, żeby mnie zaprowadzić do Bram Rajskich".
"Es." Sasha westchnęła. Jej oczy skierowane na wejście główne.
Jesse odwróciła się i prawie połknęła język.
Mężczyzna, który przemykał przez biuro tak, jakby było jego własnością, był kolejnym mokrym snem, który stał się rzeczywistością. Natychmiastowy materiał na sploosh. Nieporządnie upięte ciemne włosy na bok, delikatny zarost na policzkach i jeansy, które idealnie, choć trochę za nisko, przylegały do jego szczupłych bioder. Jego biała koszula doskonale eksponowała każdy złocisty mięsień.
Termin "sun-kis
sed' przyszło mi na myśl.
"O Boże." Wydobył się ledwo słyszalny jęk z dalekiej prawej strony Jesse.
"Amen, siostra, amen," Jesse powiedziała cicho, zanim zdążyła się zatrzymać, jej oczy spoczęły na wyraźnych liniach jego ramion.
Co by nie zrobiła, żeby poczuć te mięśnie pod opuszkami palców . . .
"Co bym nie zrobiła, żeby lizać to całą noc", szeptała Sasha, a Jesse poczuła jej zaskoczenie, kiedy Mr. Sun-Kissed odwrócił się, żeby na nie spojrzeć.
Kierunek, połowa uśmiechu na jego ustach.
Z mocnym szarpnięciem ramienia Sashy, Jesse odwrócił jej uwagę od niego, kolejny rumieniec plamił jej zbyt bladą cerę.
"Zrobisz wystarczająco, żeby cię utrzymać z dala od tych 'bram pereł'," zażartowała Jesse do swojej przyjaciółki.
Sasha rzuciła głową do tyłu i wybuchnęła głośnym śmiechem. "Ha! Kochanie, zapewniam cię, że to wszystko” gładki gest w dół jej ciała" potrzebuje więcej niż jednego mężczyzny, żeby sobie poradzić. Nawet takiego mężczyzny.
"Jestem pewna, że gdybyś -"
"To byłby mój sygnał, żeby odejść."
Jesse uśmiechnęła się do siebie. Sasha była szalona i tak ekspresyjna w najlepszych chwilach, że często sprawiała, że Jesse rumieniła się w najmniej odpowiednich momentach. Coś, co zazwyczaj nie wymagało wiele, ale Sasha czerpała perwersyjną przyjemność z oglądania, jak Jesse się rumieni i kręci. Ale była lojalna wobec tych, których uważała za przyjaciół i raz, gdy kogoś sobie przypisała, nie było od tego odwrotu.
Jesse nie spodziewała się wiele, gdy Sasha jej powiedziała.
Jej powiedział, że szybko się zaprzyjaźnią. Nie wierzyła zbytnio w to, co inni uważali za "przyjaźń" i często próbowała odstraszyć Saszę, ale rudowłosa szybko pokazała jej, jak naprawdę wygląda prawdziwa przyjaźń.
Przez sześć lat, odkąd się zaprzyjaźnili, Jesse nigdy nie żałowała, że pozwoliła tej kobiecie zbliżyć się do siebie.
"Przepraszam."
"Tak?" zapytała z profesjonalnym uśmiechem na twarzy, gdy odwróciła się, aby spojrzeć na Pana Opaloną Skórę, który wyglądał
jakby masło nie topiło się w jego ustach.
"Jestem tutaj, żeby zobaczyć Devona."
"Rozumiem, czy masz umówione spotkanie?"
"Mam nadzieję, że nie będę musiał mieć," odpowiedział z chłopięcym uśmiechem. "Jestem Jax. Jego brat."
"Och! Panie Monroe, jak wspaniale. On na ciebie czeka."
"Jax?" Devon powiedział zza niej, a Jesse odwrócił się, żeby go zobaczyć stojącego przy swoich teraz otwartych drzwiach, z rzadkim uśmiechem na twarzy, patrzącego na swojego brata. Chwilę później był w ruchu.
Podchodząc do Jesse i Jaxa, zatrzymał się tuż za nią.
Jesse starała się nie drżeć, gdy znalazła się nagle między dwoma mężczyznami. Jej umysł automatycznie wywoływał różne obrazy.
Niegrzeczne obrazy.
Diabelskie obrazy.
Boże, rzeczy, których nie miałaby nic przeciwko, żeby zrobili jej.
Wszystko to było w jej umyśle.
On kpił z niej, podsuwając różne możliwości.
"Jesse?" Devon zawołał, a Jesse zdała sobie sprawę, że patrzą na nią, jakby czekali.
szukała odpowiedzi na pytanie, które zadali, kiedy była skoncentrowana na nagim plątaninie kończyn w swojej głowie.
Gdzie była ta dziura w ziemi, gdy jej była potrzebna?
"Tak, panie Monroe?" zapytała, usiłując nie wiercić się pod ich jasnymi spojrzeniami. Nerwowo oblizała usta, przyciągając uwagę Devona. Lekkie dotknięcie jej ramienia wywołało gęsią skórkę i rozgrzewającą się od głębokości brzucha ciepło. Oczy Devona rozjaśniły się, a coś na jego twarzy się pojawiło.
Jej zdając sobie sprawę, jak musi wyglądać, patrząc na nich tak jakby była.
"W takim razie po prostu zacznę przygotowywać tę kawę, panie Monroe" - powiedział Jesse z wymuszonym uśmiechem i oddalił się od braci.
W odpowiedzi na to rozległ się cichy śmiech, a Jesse zamknęła oczy i przyłożyła drżącą dłoń do brzucha, próbując uspokoić bijące serce.
Luke prawdopodobnie bardzo się śmiałby, gdyby tu był.

Twin Obsessions
48 Rozdziały
48
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101