
Opis
Jako splate dlugu jej ojca, Darian Dawson zazadal reki Leny. Darian jest bezwzgledny, nastepny w kolejce do objecia pozycji Dona w mafijnej rodzinie Dawsonow. Lena jest zwyczajna dziewczyna z zachodniej czesci Nowego Jorku, swiezo upieczona absolwentka uniwersytetu, ktora nie moze sie doczekac, by w pelni cieszyc sie zyciem, dopoki nie pojawil sie Darian, calkowicie rujnujac jej plany, zawladnal nia i przejal pelna kontrole nad jej zyciem.
Rozdział 1
Apr 6, 2026
Gdy Lena zbliżała się do domu, coś przykuło jej uwagę - elegancki czarny Range Rover z przyciemnianymi szybami stał zaparkowany przed domem.
Jej ojciec nie mógł sobie pozwolić na taki samochód i była absolutnie pewna, że nie miał przyjaciół na tyle bogatych, by posiadać takie auta. Zaciekawiona, podeszła bliżej.
Po otwarciu drzwi zobaczyła potężnego mężczyznę w czarnym garniturze stojącego za jej ojcem. Mężczyzna trzymał sztylet w prawej ręce, a w lewej małą broń wymierzoną w głowę Gavina. Jego oczy były mroczne i złowrogie, jakby był gotów strzelić na rozkaz swojego szefa.
Rozejrzała się, próbując zrozumieć, co się dzieje. Inny mężczyzna siedział na kanapie z bronią w ręku i przebiegłym uśmiechem na ustach. Wydawał się być tu szefem.
Przyglądała się mu przez chwilę, zanim odwróciła wzrok.
Ruszyła w stronę ojca. "Tato?" Gavin wyglądał tak słabo i krucho. Lena nie zauważyła wcześniej, jak bardzo wychudł, dopiero teraz, gdy przyjrzała mu się uważnie, gdy klęczał i płakał, wpatrując się w mężczyznę na kanapie. "Tato?" Zawołała ponownie, wciąż nie rozumiejąc, co się dzieje.
Jej ojciec nigdy nie wpadał w kłopoty, nawet zanim poważnie zachorował. Teraz, gdy choroba dawała mu się we znaki, od miesięcy przebywał w domu, a ona się nim opiekowała. Dbała, by otrzymywał leczenie za te niewielkie pieniądze, które odkładała pracując jako baristka podczas studiów. Kim byli ci ludzie?
Rozejrzała się po pokoju. Jej wzrok przesunął się od potężnego mężczyzny ze sztyletem do mężczyzny wygodnie rozpartego na zniszczonej kanapie w ich salonie. Obaj nosili ciemne okulary i ledwo widziała ich twarze, ale sprawiali wrażenie zamożnych, a ich woda kolońska pachniała jak oud zmieszany z niebezpieczeństwem.
"Co tu się dzieje? Dlaczego mój tata klęczy?" Zwróciła się do nich, nie kierując pytania do nikogo konkretnego.
Gdy nikt nie odpowiedział, wystąpiła do przodu, stając na środku salonu. Jej wzrok przemieszczał się między ojcem a mężczyznami.
"Kim jesteście? Jaką przyjemność czerpiecie z robienia tego bezbronnemu starszemu człowiekowi?" Jej głos był głośniejszy niż zwykle.
"Helena..." jej ojciec uszczypnął ją w nogę, ale strząsnęła jego dłoń i podeszła bliżej do mężczyzny, który ewidentnie był tu szefem.
"Bezbronny starszy człowiek." Wydał z siebie suchy chichot, a ona zamarła, próbując oderwać wzrok od jego pełnych, stanowczych ust. Ten pojedynczy gest wydawał się bardziej niebezpieczny, niż początkowo sądziła.
Okulary zniknęły z jego oczu i przez chwilę mu się przyglądała, gdy jego wzrok skupił się z powrotem na broni. Jego skóra była opalona. Ostre kości policzkowe. Głębokie brązowe oczy o przenikliwym i wyrachowanym spojrzeniu. Mocna linia szczęki i... najpiękniejszy mężczyzna, jakiego kiedykolwiek widziała, ale niech go szlag.
Nie spuszczała z niego wzroku, ale on nie zaszczycił jej spojrzeniem. Nie wyglądał na kogoś, kto uznawał jej obecność.
"Tato," Przestała się gapić na młodego mężczyznę i zwróciła się do ojca. Gavin drżał i trzymał córkę swoimi słabymi, zimnymi dłońmi.
Bolało ją serce. Dlaczego ci mężczyźni poniżali jej ojca do takiego poziomu?
"Zgaduję, że to twoja córka." Odezwał się nieznajomy. Brzmiał dokładnie tak, jak sobie wyobrażała. Głęboko, władczo, a jednocześnie łagodnie i z opanowaniem.
Lena spojrzała na niego ponownie, a jego brązowe oczy spoczęły na niej. Zastanawiała się, dlaczego wypowiedział takie stwierdzenie.
"Tak, jestem jego córką. Czego od nas chcecie?"
"Myślę, że przynęta zadziałała." Pan Brązowe Oczy skrzyżował swoje długie nogi i uśmiechnął się lekko, choć niezbyt szczerze.
"Co masz na myśli?" zapytała Lena, zdezorientowana. Wciąż zamierzała zapytać ojca, kim oni są, może gdy już sobie pójdą.
"To, czego potrzebuję, jest proste." Odbezpieczył broń i wycelował ją w głowę Gavina. Lena poczuła przerażenie, jej serce waliło jak młotem. Musiała się dowiedzieć, co się dzieje, zanim postrada zmysły. "Twój ojciec jest zbyt nieodpowiedzialny, by wywiązać się ze swoich zobowiązań."
"O jakich zobowiązaniach mówisz?" Znów spojrzała między ojcem a Panem Brązowe Oczy, gdy szczere zdezorientowanie ponownie ją ogarnęło. Skąd jej ojciec znał tych ludzi?
"Gavin Johnson, czy chcesz wyjaśnić to swojej córce?" Usta Pana Brązowe Oczy wykrzywiły się w jego charakterystyczny przebiegły uśmiech.
Co za dupek. Pomyślała Lena, patrząc na niego gniewnie i zastanawiając się, jak mogłaby mu przyłożyć.
"Proszę, proszę. Darian." Wymamrotał Gavin, błagając oczami, na kolanach i z wyciągniętymi rękami. Został zredukowany do roli niewolnika przed tym potężnym człowiekiem. Lena nienawidziła tego.
"Proszę?" Darian, mężczyzna o brązowych oczach, zwrócił się w stronę Gavina. Wyglądał groźnie i onieśmielająco. "Minęły trzy lata, Gavin. Mówiłeś 'proszę' przez trzy lata. Dałem ci wystarczająco dużo czasu." Mówił bardzo łagodnie, ale jego słowa były opanowane. "Teraz nadszedł czas na spłatę. Albo płacisz gotówką, albo płacisz życiem."
"Darian, błagałem cię o trochę czasu." Gavin płakał jak dziecko, łamiąc serce Leny na kawałki.
"Trzy lata to wystarczająco dużo czasu, Gavin."
Skąd jej ojciec znał takiego człowieka? Lena zastanawiała się, obserwując rozgrywający się przed jej oczami dramat. Pan Brązowe Oczy, którego teraz znała jako Dariana, wydawał się czerpać przyjemność z oglądania cierpienia innych.
"Tato?" zawołała, ale ojciec ją zignorował.
"Proszę, zapłacę ci. Obiecuję, że zapłacę, gdy tylko odzyskam pracę."
"Zapłacisz mi? Skąd w ogóle zamierzasz wziąć takie pieniądze?" Darian zaśmiał się, lekko kręcąc głową.
"Kim jesteś i dlaczego dręczysz mojego chorego ojca?" Gdy Lena nie mogła już tego znieść, wtrąciła się ze złością. "Zostaw go w spokoju, ty stary brutalu."
Darian spojrzał na nią gniewnie, w jego oczach płonęła furia. Chciał się jej przyjrzeć, ale był zbyt wściekły. "Czy twój ojciec nie nauczył cię uważać na pierwsze słowa, które kierujesz do obcych?"
"Kim ty, do cholery, jesteś?" odparła Lena.
Śmiejąc się, Darian powiedział: "Wyjaśnijmy to małej dziewczynce." Gestem polecił swojemu ochroniarzowi, by kontynuował.
"Gavin Johnson jest dłużnikiem. Jest winien mojemu szefowi od trzech lat." Wciąż miał ciemne okulary, które uniemożliwiały Lenie zobaczenie jego twarzy, ale jego głos był tak szorstki, jak się spodziewała.
Darian wyprostował się, a Lena cofnęła się. Podszedł bliżej, zatrzymując się wystarczająco blisko, by wyczuć jej słodki truskawkowy szampon. "Twoja córka jest w odpowiednim wieku na małżeństwo."
Lena posłała ojcu ostre spojrzenie. O czym on mówił?
"Albo spłacisz moje pieniądze, albo oddasz mi ją. Masz dwanaście godzin na decyzję, czy pójdziesz do piekła, czy będę planował wesele w mojej rezydencji." Oznajmił Darian, wychodząc z małego salonu, zanim Gavin zdążył odpowiedzieć.
Jego ochroniarz podążył za nim, trzaskając drzwiami przy wyjściu.
Lena wymieniła wymowne spojrzenie z ojcem. Na pewno miał wiele do wyjaśnienia, ale najpierw pobiegła do swojego pokoju po kartę kredytową.
Wybiegając z domu, skierowała się do apteki, by kupić ojcu nowe leki.

Wedded To The Ruthless Mafia Boss
166 Rozdziały
166
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101