

Opis
Thalia przez cale zycie byla powodem wstydu dla swojej watahy i rodziny, lecz wszystko zmienia sie podczas jej pierwszej rui. Zamknieta przez rodzicow w swoim pokoju, ucieka - tylko po to, by przezyc niemozliwa, namietna noc z obydwoma bracmi Alfami, ktora burzy wszystkie mury miedzy nimi. Osiem lat pozniej Thalia zmienila sie z rozbitej nastolatki w twarda prawniczke, samotnie wychowujaca trojke dzieci. Jednak gdy jej kancelarie przejmuje Fenris Law Group, jest zmuszona wrocic do Seattle - z powrotem pod skrzydla dwoch dziedzicow Alfy, ktorzy nigdy nie przestali jej szukac.
Rozdział 1
May 17, 2026
Perspektywa Thalii
* Osiem lat temu *
Drapię drzwi swojej sypialni tak mocno, że aż rozdwajają mi się paznokcie i rozmazuję krew na białej farbie. Co, szczerze mówiąc, jest najbardziej normalną rzeczą, jaka przydarzyła mi się tej nocy.
Mama już przekręciła klucz od zewnątrz, a jej zimny głos przesącza się przez drewno cichym syknięciem. „Alfa i jego synowie są dziś u nas. Nie pozwolimy, żeby poczuli twój obrzydliwy ruj podczas rozmowy o przyszłości naszej rodziny.”
Jasne. Bo nic tak nie mówi „kochająca rodzina”, jak zamknięcie dziewiętnastoletniej córki w jej pokoju podczas pierwszego rui, gdy ty podlizujesz się wilczej arystokracji.
Rodzina Turnerów: wprowadzamy „funkcjonalność” do dysfunkcji od 1987 roku.
Osuwam się na drzwi, nogi się pode mną uginają, gdy nadchodzi kolejna fala. To jakby ktoś wstrzyknął mi do żył płynny ogień i zapomniał wspomnieć, że dostaje się do tego desperacką, drapiącą potrzebę.
Odgłosy formalnej kolacji przesącza się przez podłogę.
Uprzejmy śmiech, brzęk kryształu, donośny głos mojego ojca, grającego uprzejmego gospodarza. Przećwiczony chichot mojej siostry Lii, która pewnie oplata się wokół Kierana niczym trofealna dziewczyna, w którą się przeistoczyła.
Tymczasem ja tu tonę we własnej skórze.
Uda zaciskają się mimowolnie, szukając nacisku, którego nie będzie. Każdy nerw jest rozbudzony, nadwrażliwy do tego stopnia, że nawet prześcieradła wydają się jednocześnie papierem ściernym i jedwabiem. Ból między nogami pulsuje w rytm mojego serca—natarczywy, wymagający i absolutnie upokarzający.
Moja pierwsza ruja rozdziera mnie z gwałtownością, o której nikt nie raczył mnie ostrzec. Bo po co? Córki bez wilka nie dostają pogadanki. Nie powinnyśmy czuć, jak nasze ciała przejmują kontrolę nad każdym rozsądnym myślą i zastępują ją czystą, zwierzęcą żądzą.
Dzięki za złamanie tego schematu, Wszechświecie. Naprawdę, cholernie doceniam tę niespodziankę.
Czołgam się z powrotem na łóżko, każdy ruch to tortura.
Mój top przylega do skóry, przemoczony potem, który pachnie źle. Słodko i rozpaczliwie. Materiał ociera się o sutki i przesyła błyskawicę prosto do środka, a ja zagryzam wargi, tłumiąc jęk, który zdecydowanie dotarłby do jadalni.
To jest ruja. Nie romantyczna bzdura z historii stada, w których jakiś Alfa wpada ze swoim magicznym fiutem i sprawia, że wszystko staje się lepsze.
To wojna biologiczna, w której moje ciało robi przewrót, zalewając mnie hormonami wrzeszczącymi ‘partner, potrzeba, teraz’, podczas gdy mózg rozpaczliwie próbuje zachować resztki godności.
Wtedy jego zapach dociera do mnie przez kratki wentylacyjne. Ciemne cedry, dym i nieomylnie Kieran.
Moje zdradzieckie ciało rozświetla się, jakby właśnie rozebrał mnie do naga i położył usta i dłonie tam, gdzie nie powinien. Każdy nerw staje na baczność, domagając się czegoś, czego nie mogę mieć, nie będę miała, nie chcę mieć.
Mój umysł przywołuje go bez pozwolenia.
Te dłonie na mojej skórze, stwardniałe od jakichś bogatych alfich hobby. Przyciągają mnie do siebie, szepcząc przeprosiny do mojej skóry za każde okrutne słowo, jakie rzucił we mnie odkąd Lia zamieniła go w mój osobisty koszmar w drugiej klasie liceum.
Wbijam paznokcie w dłonie tak mocno, że aż leci krew.
Przestań. Po prostu przestań.
Ale fantazja nie dba o moją godność. W mojej głowie jest czczony, rozpaczliwy, patrzy na mnie, jakby był w stanie zabić, by mnie mieć, zamiast traktować mnie jak ulubiony worek treningowy stada.
To żałosne. Jestem żałosna.
Nienawidzę siebie za to, jak bardzo pragnę kogoś, kto przyczynił się do mojego zniszczenia.
Wspomnienie uderza—Lia na tamtym stole w stołówce, z moim pamiętnikiem w zadbanych dłoniach, czytająca moje okropne wiersze o Kieranie przy dziesiątkach świadków. „Naprawdę myślisz, że dziedzic Alfy chciałby wadliwego, bezwilczego dziwaka?”
Stado traktowało mnie jak śmiecia już wcześniej. Ale po tym? Potem byłam niewidzialna, jeśli miałam szczęście. Cel, jeśli nie.
Lia od zawsze była zafiksowana na Kieranie, planowała „podbić” go od podstawówki. Więc kiedy odkryła moją głupią fascynację, nie tylko mnie upokorzyła—zamieniła go w broń.
Zadbała, by dokładnie wiedział, jaka jestem obrzydliwa, a potem zgarnęła go jako swoje trofeum, jednocześnie przeprowadzając moją społeczną egzekucję z chirurgiczną precyzją. Najgorsze? To się udało.
Kieran niemal z dnia na dzień przeszedł od obojętności do czynnej okrutności. A ja miałam miejsce w pierwszym rzędzie, by patrzeć, jak chłopak, którego głupio kochałam, zamienia się w tego, którego bałam się na każdym korytarzu, każdym zgromadzeniu stada, każdej wymuszonej rodzinnej kolacji, gdzie musiałam patrzeć na nich razem.
Kolejny zapach wdziera się do środka, dziki las i deszcz. Lysander.
Moje ciało napina się, puste i bolesne. Przywołując obrazy bycia między nimi, wypełnionej i użytej i—
Kurwa.
Ruja nie rozróżnia między tymi, którzy cię złamali, a tymi, którzy mogli cię uratować. Po prostu chce, gwałtownie, rozpaczliwie i kompletnie bez opamiętania.
Moje uda są śliskie z potrzeby, której nie mogę kontrolować, ciało szykuje się na coś, co nigdy się nie wydarzy.
Pamiętam te tygodnie po tym, jak Kieran stał się okrutny, gdy Lysander zaczął zauważać mnie ostrożnymi uśmiechami i przedłużonymi spojrzeniami. Do chwili, gdy zobaczyłam go śmiejącego się z kolegami, oglądającego kolejną odsłonę mojego upokorzenia jak premium rozrywkę.
Jego życzliwość? Pewnie zakład, czy bezwilcza dziewczyna jest wystarczająco zdesperowana, by uwierzyć, że dziedzic Alfy mógłby ją naprawdę chcieć.
Zapach ich obu sprawia, że czuję, jakby skóra topiła mi się z kości. Potrzebuję tarcia, nacisku, czegokolwiek, by złagodzić tę gwałtowną pustkę, która próbuje wyrwać się ze mnie.
Nadchodzi kolejna fala i gryzę poduszkę, tłumiąc jęk. Przekręcam się na bok, wciskając dłoń między uda tylko po to, by poczuć nacisk, nie obchodzi mnie, jak bardzo to żałosne.
Śmiech ojca rozbrzmiewa przez podłogę—polityka i rozgrywki o władzę, podczas gdy ja tu tkwię jak rodzinny brudny sekret.
Moja temperatura ciała rośnie tak bardzo, że myślę, iż naprawdę mogę się spalić. Nikt nie przechodzi pierwszej rui samotnie, ale poproszenie o pomoc oznaczałoby, że poczują mnie taką—rozpaczliwą, ociekającą i kompletnie rozbitą.
Moje palce odnajdują zamek w oknie, który ćwiczyłam otwierać od dwunastego roku życia. Trzy próby i zaskakuje. Chłodne powietrze uderza w moją rozgrzaną skórę, gdy boso wybiegam na tylny trawnik, nogi ledwo mnie niosą.
Dziesięć ślepych kroków. Tyle udaje mi się zrobić, zanim zderzam się z twardym mięśniem.
Kieran. Oczywiście, że to cholerny Kieran, pewnie uciekający przed pokazową perfekcją Lii.
W chwili, gdy mój zapach do niego dociera, jego oczy robią się zupełnie czarne. Skrzydełka nosa mu drżą. Patrzę, jak jego kontrola rozpada się na moich oczach. Dwa lata starannie pielęgnowanej okrutności pękają, zastąpione czymś pierwotnym i przerażającym i dokładnie tym, czego moje ciało się domagało.
Uciekam.
Boso, głupio i kompletnie przeklęta, biegnę w stronę starego domku dla gości, do którego nikt już nie zagląda. Stopy rozrywają się na żwirze, ale nie przestaję, nie mogę przestać. Bo spojrzenie w jego oczach obiecało rzeczy, których moje ciało pragnie, a mój umysł wie, że by mnie zniszczyły.
Prawie się udało. Moje palce już dotykają klamki.
Ale wtedy jego dłoń oplata mój nadgarstek i obraca mnie. Plecy walą o drzwi, gdy mnie osacza, jego ciało to mur gorąca i mięśni i ten zapach, od którego przeciekam przez szorty.
Jego ramiona opierają się po obu stronach mojej głowy, klatka piersiowa unosi się gwałtownie, a gdy się pochyla, czuję jak bardzo jest twardy przy moim biodrze. Każdy instynkt walczy między ucieczką a tarciem się o niego jak zwierzę.
Jego nos wodzi po moim tętnie, całe ciało drży od samokontroli, która wyraźnie zawodzi. Gdy mówi, głos jest kompletnie rozbity—odarty z każdej warstwy okrucieństwa, surowy i rozpaczliwy.
„Kurwa, Thalia…” Jego dłonie zaciskają się w pięści na drzwiach. „Pachniesz jak…”
Przerywa, szczęka mu drży, walczy z czymś, co widzę, jak rozdziera go od środka.
„Jak moja,” warczy.

Who's My Triplet's Alpha Daddy?
245 Rozdziały
245
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101