
Opis
Piekna Allison Harley byla ofiara przemocy domowej, co sprawilo, ze stala sie samotnikiem w szkole. Hunter Vaughn byl najgoretszym chlopakiem w szkole, zlotym chlopcem, ktory sadzil, ze ma wszystko, az do momentu, gdy tragedia pozbawila go doskonalego zycia i tymczasowo oslepila. Gdy sie spotkali, Allison uciekala przed swoja przeszloscia, a Hunter nie widzial powodu, by poddac sie potrzebnym leczeniom, ktore przywrocilyby mu wzrok. Byl slepy, ale widzial, jak piekna byla ona. Dala mu powod do zycia... powod, by znow moc widziec... powod, by sie zakochac. Hunter przeszedl przeszczep, ktory umozliwil mu ponowne widzenie, ale oddzielil go od Allison na ponad rok. Gdy odzyskal wzrok, odzyskal tez swoje doskonale zycie. Znowu jest najpopularniejszym chlopakiem w szkole, a ona jest wyrzutkiem, o ktorym nawet nie pamieta. Czy Hunter odnajdzie droge do Allison? Czy wybierze zycie pelne doskonalosci i udawac, ze nigdy jej nie znal?
Rozdział 1
Feb 16, 2026
Rozdział Pierwszy
Archanioł Michał - anioł ochrony i siły.
"Proszę przestań!" krzyknąłem. Poczułem kapiącą ciecz wzdłuż mojej twarzy. Kiedy ogarnął mnie szok, poczułem nieznośny ból przechodzący przez moją skórę, trwale ją uszkadzając.
"Ty skurwysynu! Przestań! O Boże, puść ją!" usłyszałem, jak moja matka krzyczy. "Puść ją! Proszę, błagam cię! Przestań!"
"Nie! Ona jest potomstwem diabła! Czy nie widzisz tego?" zapytał chrypłym głosem. "Może ty nie możesz! Jej piękna, anielicza twarz ukrywa całą ciemność w środku! Pokażę ci! Gdy jej piękno zniknie... zobaczysz ją taką, jaką naprawdę jest!"
Rwąc mnie za włosy, zmusił mnie, abym na niego spojrzał. Wzmocniłem się, patrząc na mężczyznę, który kiedyś był dla mnie całym światem. Patrzył na mnie z przekrwionymi oczami otoczonymi ciemnymi kręgami. Płonęły z gniewu, jakby naprawdę wierzył, że jestem demonem, którego trzeba zabić.
Znowu podniósł butelkę z płynem przed moją twarzą. Zamknąłem oczy, przyjmując swoje przeznaczenie.
"Nie!" usłyszałem, jak moja matka wrzeszczy, atakując go. Upadł, puścił mnie i spadłem na ziemię.
Czułem, jak płyn trawi moją skórę, docierając do mięsa. Całe moje ciało było drętwiejące, nie mogłem się ruszyć nawet, gdybym chciał.
"Nie możesz mnie powstrzymać!" ryknął, kładąc dłoń na twarzy mojej matki, która również upadła na ziemię. Byłem wyczerpany, ale postanowiłem, że wstanę, nie tylko aby ratować siebie, ale żeby pomóc mojej matce. Walczyłem, żeby spojrzeć w górę i zobaczyłem znajomą postać z wielkimi brązowymi oczami znów pędzącą na mnie. Znałem to oblicze. Kiedyś było dla mnie źródłem pocieszenia. Pamiętałem pierwszy raz, kiedy się spotkaliśmy. Miałem wtedy ledwie pięć lat. Był jedynym ojcem, którego kiedykolwiek poznałem... jedynym ojcem, którego kochałem. Dbł o mnie tak, jakbym był jego własnym krwią i mięsem.
Teraz... ledwo mogłem poznać jego twarz. Uzależnienie od substancji zmieniło nie tylko jego fizyczne cechy, ale także sposób, w jaki widział rzeczy. W jego oczach byłem prawdopodobnie małym potworem, którego musiał zabić. Halucynacje całkowicie go ogarniały, czyniąc trudnym rozdzielenie fikcji od faktów... koszmarów od rzeczywistości.
Nie potrafiłem się bronić, kiedy go zobaczyłem machać kijem. Mogłem tylko zamknąć oczy. "Potwór!" prychnął, przygotowując się do uderzenia w moją twarz.
Przygotowałem się na nieznośny ból, który prawdopodobnie by mnie zabił. Modliłem się o cud, mówiąc nadzieję Bogu, że to jeszcze nie mój czas... życząc sobie, aby miałam anioła stróża, który by magicznie pojawił się po mojej stronie, aby mnie osłonić, uratować i walczyć za mnie.
Wziąłem głęboki oddech, który mógł być moim ostatnim... a potem usłyszałem strzał.
Jeden.
Dwa.
Dźwięk był ogłuszający, prawie upośledzający mój słuch. Ale cisza, która nadeszła, była jeszcze gorsza.
W pokoju unosił się mieszany zapach prochów, spalającej się skóry i krwi. Mogłem tylko usłyszeć dzikie łomotanie mojego serca, ciche szlochania, których nie wiedziałem, że są moje, i szybkie zapasy ostatnich oddechów, które były dla mężczyzny, którego kiedyś nazywałem Tata.
Stałem wpatrzony w przestrzeń, naprawdę nie patrząc na nic konkretnego, próbując odciągnąć swoją uwagę od surowej rzeczywistości, która wiedziałem, że mnie uderzy i prawdopodobnie okaleczy mnie na całe życie.
To już koniec... miesiące tortur i przemocy fizycznej, dni walki o zdrowie po ranach. Teraz... mogłem tylko poczuć, jak moje serce się łamie, bo przez ostatnie dziesięć lat mojego życia naprawdę go kochałem. I wiem, że on także nas kochał. Zawsze był tam, by się mną i moją matką zająć. Kiedyś odpędzał moje koszmary. A teraz... jestem pewien, że większość moich koszmarów dotyczyć będzie właśnie Jego, goniącego mnie, polewającego kwasem twarz.
W końcu usłyszałem syreny, które mówiły mi, że pomoc jest tutaj. Przyjdą, aby naprawić wszystko, prawda? Zabiorą mnie gdzieś daleko... gdzie nikt nie będzie mógł mnie skrzywdzić. Naprawią moje rany... upewnią się, że znów mogę normalnie funkcjonować... znów mogę żyć normalnie.
Wszystko będzie dobrze.
Ale wiem... bez względu na to, co się stanie... nic nie jest w stanie wymazać blizn, które zostawił w moim sercu... i co najważniejsze, w mojej duszy. Bez względu na to, co zrobią, nie będą w stanie usunąć bólu i nie będą w stanie odpędzić koszmarów, które będą nękać moje bezsenne noce.

Wingless and Beautiful
48 Rozdziały
48
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101